Samolot wczoraj wyleciał z godzinnym opóźnieniem. Dobrze, że bagaż tylko w samolocie, nie nadawany.
Już na samym lotnisku, po wylądowaniu czekał mnie spacer do metra M11. Dobrze, że kartę na transport miałam sprzed niecałych 3 lat. Czyli poprzedniego pobytu. ( Ważna 3 lata).
Dojechałam do ostatniego przystanku. Dalej maszruta w podziemiach na metro, zielona linia M2, do przystanku na moście, na Złotym Rogiem. Za te 2 przejazdy zapłaciłam łącznie około 5 złotych.
Dziś dzień zaczęłam od śniadania w hotelu Just inn, blisko dworca kolejowego Sirkeci.
Potem Ordu cadesi na Stary Bazar, obok Uniwersytet, następnie Grand Bazar.
Po drodze minęłam wielką kolejkę do Yerebatan czyli cysterny.
Super kolejka była też do hagia Sofia.
Miłym wypoczynkiem dla oczu był park obok pałacu Topkapi Saray, znanego choćby z tureckiego filmu o Hurtem ( tak to się pisze?) , żonie sułtana. Park nazywa się Gulhane.
A w nim piękne tulipany.
Potem, za 250 TRY (ok. 25 zł) , odbyłam półtoragodzinny rejs statkiem po Bosfo, zaczynając od Eminou. Dopłynęliśmy kawałek za most bosforski łączący Europę z Azją.
Rejs skończył się za mostem Galata.
Tam, w okolicach Małego Bazaru, odnalazłam moja ulubioną knajpkę gdzie dają pyszną rybę w bułce, z sałatą.
Rybka kosztuje 140 TRY ( 14 zł) do tego za 2 zł herbatka i dobra przekąska , jak się patrzy. Rybka z pieca prosto. W knajpie zawsze tłumy.
Potem już powolny powrót Małym Bazarem do hotelu. ( Wczoraj był Bazar Egipski).