Wcześnie rano, bo około 6.00 dobiliśmy do Porto Rico czyli bogatego portu.
Dokładniej mówiąc do San Juan. W stosunku do Krzysztofa Kolumba i tak jesteśmy spóźnieni ponad 500 lat.
Ten zobaczył Puerto Rico podczas swojego 2 rejsu w roku 1493.
Od 1508 roku Hiszpania zaczęła kolonizować te ziemie.
Jak zaczęli to skończyć nie mogli, pomimo, że w 1511 roku tutejsi mieszkańcy zwani Tainos podnieśli rebelię.
W 1633 wystartowała pierwsza fortyfikacja tzw Fortelaza. 6 lat później zaczęto budować zamek/ fort San Filipek del Morro.
W 1595 r.vnastapil pierwszy piracki atak - się Francis Drake.
.
Później w 1625 miasto zaatakowali Holendrzy.
W 1634 r. Zaczęto budować zamek/ fortecę San cristobal.
O ile La Fortelaza i castillo San Filipek są, od 1984 r., na liście UNESCO to Sam Cristobal jest pod protektoratem UNESCO. Znalazłem też info, że jest na liście.
Najwspanialej prezentuje się San Filipek, ma 6 poziomów i jest naprawdę co oglądać. Spędziłam tam prawie 3 h i sporo się na biegałam.
Wzdłuż oceanu pomiędzy obiema zamkami ciągną się mury obronne.
Wstęp do obu kosztuje tylko 10 USD, płatność tylko kartą.
Oczywiście jest w mieście i Plaża dr Armas. Bo jakżeby inaczej. Zachowało się trochę starych budynków kościołów.
Jest i pomnik K. Kolumba. Obok niego siedziała na ławce śliczna, zielona iguana.
No to w dalszą drogę.