54602 mile na koncie M&M miałam, to 50.000 wydałam, bo musiałam!.
Musiałam, aby nie przepadły. Były zbierane głownie przez kartę kredytową w mBanku. Ale albo ten bank, albo program M&M wypiął się na takich zbieraczy, tak więc...
Najpierw był zakup za 30.000 mil do Nowego Yorku. Wszystko było Ok , aż do płącenia, bo wówczas wyskakiwał komunikat, że nie da się kupić. Trzebaby mieć co najmniej 60 tysięcy mil. Szkoda było je oddać tak za nic. To z NY przerzuciłam się na IST. Tu 50000 mil + 315 zł opłat lotniskowych, na dodatek w biznes klasie. Z ciekawości sprawdzilam, że LOT za taki bilet liczy sobie ok. 3700 zł.
Teraz tylko pytanie czy faktycznie polecę, bo może mnie kontrolerzy nie wypuszczą z Warszawy (i samolotu też).
W PAŻP nie jest najlepiej, przynajmniej na dziś dzień. Jak jutro będzie i za kilka dni to się okaże. W końcu jednego prezeska "wymietli", a drugi to jest od dróg lądowych, ponoć.
Fajnie byłoby polecieć do Stambułu, gdzie pierwszy raz byłam w 1977 r. Później jeszcze kilkanaście razy, w różnych okresach czasu. Widziałam jak kraj i miasto się zmieniało.
Poza tym nigdzie jeszcze w tym roku nie byłam. Na początku stycznia sama odpuściłam Neapol, bo stwierdziłam, że testowanie się na Covida po 2 krotnym szczepieniu to już przesada.
W marcu, na coś w rodzaju weekendu, miał być Zadar z Poznania, były nawet bilety na Wizzara. Tyle, że potem przyszło info z linii, że albo lecimy na tydzień, albo na 25 minut (nie wiem czy zdążylibyśmy się przesiąść na lot powrotny) albo oddają nam pieniądze. Wybrałam ostatnią wersję.
No to do czwartku, zobaczymy gdzie skończymy! Na Okęciu czy nowe lotnisko w Stambule, na którym jeszcze nie byłam.