Najpierw idę na śniadanie. Tutejsze śniadanie może uchodzić za obiad.
To obowiązkowa porcja ryżu, a dodatki do wyboru. Biorę zestaw za 17 MYR. Oprócz ryżu jajko, noga kurczaka, coś co przed gotowaniem było zielone - jakieś liście, trochę orzeszków, trochę fasoli, trochę suszonych małych rybek - strasznie słone .
Potem odbieram kaucję i wyprowadzam się z Little India do hotelu Continental, z basenem. Bo zaplanowałam sobie pływanie i opalanie.
Nici z tego. Zaczyna padać.
Wcześniej też zdarzały się deszcze, ale nie wcześniej niż o 17.00.
No dobra, to do muzeum.
Wybieram Ghost muzeum. Wstęp 34 MYR. W muzeum tutejsze duchy. Wraz z krótką historią. Są i kostiumy. Można fotografować.
Sama radość. Tyle różnych tu muzeów, a ja wybrałam to.
Różnych świątyń tu mnóstwo. Są i meczety, a także - rzadko kościoły.
Świątynie są w różnych, czasem niespodziewanych miejscach.
Małe i duże.
Wieczorem odczuwam różnicę pomiędzy Langkawi, a Penangiem.
Tam 0,5 l piwa można było kupić już za 4,5 MYR, a tutaj puszka o tej samej pojemności od 15 MYR w górę.