W nocy statkiem trochę trzęsło, deszcz, a nawet burza.
Około 7.00 rano jesteśmy w porcie. Oprócz naszej Princessy jeszcze 2 duże statki
Samo miasto St. Johns nie jest specjalnie wielkie.
Niskie, drewniane domy. Jakiś całkiem spory kościół anglikański.
Jak w zasadzie na każdej wyspie mnóstwo sklepów, restauracji, knajp i oczywiście kasyn.
Jest i małe muzeum, za to budynek okazały.
Bilet to jedyne 3 USD lub 8 dolców karaibskich.