a o 14.00 obiad jemy.
Wyjście w teren nastąpiło o 10.30. Po pysznym hostelowym śniadanku. Śniadanie jest podane w wiklinowym koszyku, czeka przed drzwiami.
wzdłuż morza, deptakiem, idziemy. Celem była latarnia morska w St. MartinsPoint, a wcześniej las z bluebell czyli niebieskimi dzwoneczkami.
Po drodze 2 baseny nadmorskie, ograniczone od morza . o dziwo, ludzie się kąpali. Dalej drogą wzdłuż morza punkty widokowe na zamek, marinę miasto St. Peter. Oczywiście nie zabraklo Muzeum Wojskowości i kolejnej baterii artyleryjskiej.
Był i klif, nie zabrakło schodów. Po prostu droga to pod górę, pod górę, rzadko w dół. Po godzinie doszłyśmy do Lasu Bluebell.
Faktycznie, tym razem to było morze kwiatów - dzwonków.
Ostatecznie do latarnii nie doszłyśmy, ponieważ były zarezerwowane miejsca w pubie, na obiad. Miejsca byly super bo stół przy oknie z widokiem na zamek, marinę i morze.
Ja wybrałam talerz warzyw, to był bardzo dobry wybór, warzywa były super, a nadto było ich dużo. Za obiad z piwem zapłaciłam prawie 27 GBF.
Potem jeszcze dom Wiktora Hugo, który mieszkał na wyspie kilkanaście lat. (wcześniej był pomnik w centrum).
Łażenie po mieście po obiedzie, ale pomimo wcześniej ładnej wiosennej pogody, zaczęło lekko padać. skończyłyśmy w hostelu z winem i piwem.
Ceny:
- transport, autobus- bilet dzienny 10 gbf, pojedyńczy 1.60 GBF, płatność kartą (brak możliwości płacenia gotówką)
-- wino w sklepie, butelka - od około 6-7 funtów,
- zgrzewka (4 piwa) Corona w sklepie - mniej niż 8 funtów, w pubach od 6-7 funtów
- woda w sklepie- od 0,70 funta za butelkę 0,5 l, ta sama kwota za bagietkę w sklepie
- obiad w knajpkach 18- 25 funtów i więcej, za 2 danie