Dzień zaczął się super, przed drzwiami naszego pokoju, rano, czekał na nas koszyk z wikliny.
W koszyku pyszności truskawki, dobry jogurt, mleko, płatki owsiane,, świeży rogalik a do niego dżem i masło.
Kawę same zrobiłyśmy.
O 10.00 wymarsz. Najpierw do góry gdzie park z pomnikiem Wiktorii,, kwiatami, muzeum. Obok wieża, też Wiktorii, wysoka na 30,5 m. W muzeum L. Wzięła klucze do niej. Wstęp darmo. Po wąskich schodach wdrapaliśmy się na górę, na taras widokowy.
Niedawno stary cmentarz.
Następną atrakcją był średniowieczny zamek. Wstęp 12 funtów. Na zamku zwiedza się dziedzince, podwórka, ogród, kilka pomieszczeń, ale nie ma komnat. Za to są działa.
Atrakcją jest też wystrzał armatni o godzinie 12.00. Pan ubrany w strój z epoki daje popalić.
Później można sobie z nim strzelić też. Tyle, że fotkę.
Po tych wydarzeniach idziemy na pobliski dworzec autobusowy i nr 91 ( 1,60 funta, można kartą) jedziemy do Cobo. Na zachodnią część wyspy.
Nie pada ale wiatr daje popalić, nieźle jak to nad morzem.
Idziemy najpierw do schronu ( 3 GBF). W nim jakieś dokumenty, fotki, scenki rodzajowe z udziałem manekinów. Ciut dalej jest kolejny, tym razem darmowy, schron. W nim kaplica z muszelek.
Sama okolica jest ciekawa, plaże piaszczyste, w tym plaża Vason. Zaraz obok jest miasteczko Cobe dokąd idziemy na obiad. Fish& chips z groszkiem i duże piwo to kolejne 25 funtów mniej w kieszeni.
Wyspa znana jest z szeregu fortyfikacji, wież strzelniczych i bunkrów.
Objeżdżając wyspę busem nr 91 widzimy ich naprawdę sporo.