Geoblog.pl    jowa31    Podróże    Co/ kto w Armenii się czerwieni?    dzień ostatni czyli wypad na miasto
Zwiń mapę
2015
08
kwi

dzień ostatni czyli wypad na miasto

 
Armenia
Armenia, Erywan
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 2848 km
 
Odpowiadając na komentarze uprzejmie donoszę:

- rowerów w Armenii na lekarstwo, ścieżek rowerowych tez zresztą nie widać. Może to jeszcze nie ta pora roku.

- psów widziałam kilka, przeważnie w dużych miastach i na smyczy. Co do kotów, to był tylko 1. Właściwie to nie kot tylko świnia- bo nie czekał, aż mu fotkę trząsnę i poszedł sobie.

- szczególnie w interiorze widać domy, bloki, zakłady, fabryki, a nawet byłe sanatorium, które niszczeją. Nikt tam nie mieszka, zieje pustostanem. Dużo tego.

- w stolicy czysto, porządnie, kosze na śmieci na każdym rogu (i nie tylko). Inaczej na trasach polach, rowach. Tam walają się puste butelki, puszki, opakowania, torby foliowe. W mniejszych miejscowościach wraki samochodów nie są czymś niezwykłym. Widzielismy nie tylko ten na zdjęciu z dnia poprzedniego.

-Armenia odlączyła się od kościoła powszechnego, chrześcijaństwa bodajże w IV wieku, po soborze w Nicei, którego postanowień i dogmatów nie uznała. Dzięki temu- moim zdaniem- jest bliżej pierwotnego chrześcijaństwa. Pozostał tu zwyczaj znany z Biblii, gdzie Abraham chciał złożyc swojego syna w ofierze. Tyle, że zamiast ludzi gardło tu podrzyna się kurom i kogutom. W Monastyrze Khor Virap kapłani błogosławili nie tylko ludzi ale i drób, który również i tam zabijano.
Ten widoczny na zdjęciu z dnia poprzedniego złozono w ofierze przed monastyrem z XII wieku, nierestaurowanym do którego zawiózł nas Kamo. Jest on położony przy drodze równoległej do autostrady Erywań- Sevan, nieopodal miejscowości Meghradzor, nad rzeczką Marnmark. (Idzie się ok.500 m pod górę, po zatrzymaniu nad rzeką, gdzie stoi wiata z ławkami i ujęcie wody górskiej).
Jadąc tam Kamo opowiadał, że jest bezpiecznie, ale da nam kij i nóż. Myślałam, że facet żartuje, a on faktycznie dal nam te 2 rzeczy. Okazały się zbędne.

Poza tym Kamo zawiózł nas do kilku monastyrów, m.in. w Tsaghkadzorze. Monaster nazywa się Kecharis. Turystów tam nie uświadczysz.
W innym miejscu zatrzymał się i pokazał, gdzie można napełnić butelki wodą z naturalnego ujęcia. Bezpłatnie. Woda była mineralizowana, a nawet pełna żelaza. Oczywiście skorzystaliśmy. Gdyby nie on przejechalibyśmy obok tego miejsca nawet nie wiedząc.
Była też miejscowość, gdzie kościół był już zamknięty, ale Kamo zadzwonił i zaraz przyszła kobieta z kluczami. Pytamy go ile mamy jej dać pieniędzy. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że najlepiej za dobrowolny datek kupić u niej świeczki. Co tez i uczyniliśmy.\
Za całą wycieczkę od godz.10.00 do 21.00 bo na koniec zawiózł nas do knajpy na obiadokolację płaciliśmy 23.000.


ADRESY
Nasz przewodnik i kierowca, j.rosyjski, ceny do uzgodnienia; wycieczki 1 dniowe i więcej, kierunek dowolny; polecam!!!!
KAMO – adres e mail: Kamo-nazaryan@mail.ru , telefon +37491815003



 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (4)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
zula
zula - 2015-04-23 06:18
Dziękuję za wiele informacji w tej części opisu.
Wasz przewodnik KAMO oby miał dużo,dużo turystycznych grup z Polski.
Wspaniały człowiek!
 
 
jowa31
Jolanta W.
zwiedziła 56% świata (112 państw)
Zasoby: 910 wpisów910 2595 komentarzy2595 6157 zdjęć6157 0 plików multimedialnych0