Tym razem o czasie. Szybka odprawa u urzędnika. I ładuje się na się na się trein. Za darmo przez kolejne terminale, aż do Bulwaru.
Tam po wyjściu z terminala stoi i czeka na nas. Bus Q10.
Macham kartą i jadę do ostatniego przystanku Kew.
Teraz metra,linia F. Macham ta samą kartą. Ciekawe czy pobierze raz czy dwa.
Małe problemy z maps.me. nie chce znaleźć aktualnej lokalizacji.
Potrząsam ostro telefonem. Poskutkowało. Wrzucam nazwę hotelu Stanford, kilkaset metrów i jestem.
Rezerwacja zapłacona, ale jeszcze muszę zostawić 200 dolców kaucji. Głupie amerykańskie zwyczaje.